Rioni szaleje

13719675_497329320474064_6406569691426416987_o.jpg

Nad Ghebi znów nadciągnęły burzowe chmury. W przenośni i dosłownie.

W domu sytuacja napięta bo Vaso odmawia współpracy. Nie pierwszy raz i nie ostani. Ale zasady obowiązują i muszą być sprawiedliwe dla wszystkich, więc jeśli chce jeść i spać tak jak reszta to obowiązki wykonuje także. Jak nie to… balkonshi albo palatkashi- spanie na balkonie lub w namiocie. Namiot niestety ostatnim razem się połamał, a balkon stracił swoją rolę, bo latem śpi się na nim całkiem przyjemnie.

Dobrze, że Marika wreszcie robi postępy i mu nie odpuszcza- widzi jak ważna jest jej konsekwencja! Dlatego sama postanowiła, że zamiast spania na balkonie będzie spanie w…

Boseli!!! Czyli domku dla zwierząt. I może wziąć tylko folię NRC. Oj oj… tym razem musiał nieźle zajść jej za skórę. Zobaczymy jak pójdzie mu spanie na sianie. Kto wie, może to też uzna za lepsze od prac domowych? Poprawka- spanie bez siana. Wybacz Vaso, cxenebi vse pakushali (konie wszystko już zjadły)

Z drugiej strony, czyli z gór nadciągają prawdziwe chmury a wraz z nimi kilka dni porządnych deszczy. Problem jednak nie leży w samej pogodzie, ale w Rioni, która w każdej chwili robi się coraz większa. Dziś zabrała już 1/5 ogrodu Grishy. Pozostałe ziemniaki wykopują od razu, żeby nie stracić plonów. Ziemi już nie są w stanie odzyskać. Kiedyś Rioni miało szerokość kilku metrów, a w miejscu dzisiejszego koryta były pola i ogrody. Otiko opowiada nam, że dziadkowie mięli dużo ziemi w tym miejscu. Odpłynęła z Rioni.

Nasze rancho w cialashi (ter zalewowe) jest także jednym z ostatnich ziemi, które leża tuż przy Rioni. Nawet nie chce myśleć co to będzie jeśli Rioni się nie uspokoi… włożyliśmy w niego miesiąc pracy. Nie tylko pracy nad polem i płotem, który swoją droga naprawdę wspaniały! Na 4 i 5 belek, od dołu podciągnięty drutem. Zdał sprawdzian kiedy koń Mishy nie mógł go przeskoczyć. Tylko że najważniejsze w tym ogrodzie jest to, że przy jego tworzeniu po raz pierwszy udało nam się zjednoczyć siły i pokazać, że kiedy robimy coś razem to efekty są niesamowite. Ten ogród to pierwsze duże zadanie, w którym Marika od początku brała czynny udział i zaczęła odzyskiwać nadzieję w siebie i w chłopców.

13509560_488551894685140_330521446_oOgród podczas budowy, droga i  koryto „małego” Rioni.

13708316_497330650473931_2482906651848075832_o„Groźne i bezlitosne oblicze Rioni. W kilka godzin z pięknej górskiej rzeki zamienia się w potwora który niszczy wszystko co napotka, bezpowrotnie zabiera ludziom ziemię i ich dobytek”

12.07.2016

Reklamy