Kravatkowe wariacje

Wstawanie nie należy do naszych ulubionych, no może z wyjątkiem Bebito i Pitucha (koguta). Za to wskakiwanie do kravatek (łóżek) wieczorową porą, to to co małe i duże Chuligany lubią najbardziej. To momenty kiedy tworzą się wyjątkowe historie. Historie do poduchy i z do zrywania boków. Wieczorami górna komnata potrafi zamienić się w dyskotekę, salę gimnastyczną, salon gier i zawsze, bez wyjątków scenę komediantów. 

dsc_0213

Nie było tak zawsze, bo pamiętamy jeszcze czasy kiedy chłopcy bez końca przedłużali mycie nóg, jedzenie kolacji i pójście na górę. Jednak te czasy kiedy malcziki (chłopcy) trzeba było zaganiać na wierch minęły już bezpowrotnie. Teraz kładą się do łózek wręcz za wcześnie, bo polubili przytulną atmosferę przemeblowanej „górnej komnaty”, która przy rozpalonym do czerwoności piecyku  (z pewnością wiecie już, że Chuliganka ma niesamowitą smykałkę do ognia…) i połączonych łóżkach jest idealnym polem do poduszkowych bitew i fikania koziołków. Łóżka często są przestawiane, a układów było u nas wiele. Obecny układ 3 na 3, czyli Vasiko, Ivane i Rostoma po lewej nazwani Patara Ghebi* i Chuliganka, Msiaiara i Otiko po lewej jako Ghebi. Rostoma uwielbia przeskakiwać z jednej kravatkowej wioski do drugiej, udając batmana lub wślizgiwać się po ciemku i straszyć łaskotkami wykrzykując “Myszka, Myszka”, kiedy pisk Msisiary wywołuje salwy śmiechu. Jednak najulubieńszy i najmojszy układ to 4 na 2, gdzie jedno łózko stało puste, a nocami miały miejsce dantejskie sceny zazdrości pomiędzy Rostomą i Otiko. Kto śpi z Ivane, a kto między Chuliganką a Msisiarą.  

Kiedy pewnego razu w górnej komnacie znalazł się stary wózek (po wizycie córki Mariki Xatii z meżem i małą Tamarą) przetestowaliśmy grata i po przejażdżce z Rostomą a potem Otiko, o mały włos nie wylądował w nim 14-letni wówczas Ivane. Innym razem sprężynowe łóżka posłużyły nam za ‘trampolinową’ arenę podczas bitwy butelkami mzave zchali (woda mineralna, zawsze pochowana w materacach) i tak rozhuśtały sufit, że pseudo-kryształowa lampa zaczęła spadać Marice na głowę nie wspominając o tonach kurzu z sufitu w dolnej komnacie. Kiedy Marika dotarła na vierch, wyglądając jak rozwścieczony Chopin po koncercie, nie pomogło zgaszone światło i udawane chrapanie, dostaliśmy wtedy gruźińsko-polsko-rosyjskie OPR.

Teraz kiedy wieczorami sytuacja nabiera rozpędu, jak podczas rzucaniem popcornem, na podniesiony głos Marki w nizu i hasło “Marika idziot” wszyscy jak jeden mąż, nakrywają po uszy sabani (kołdry) i chrapią głośniej niż Vasiko w oryginale.

20161011_213017

Dlatego rozmowa telefoniczna w godzinach kravatkowych (21-23) jest praktycznie niemożliwa o czym przekonał się niedawno nasz przyjaciel Józek i grozi rykoszetem. Nawet powtarzany z uporem maniaka ciumat (cisza) nie daje oczekiwanych efektów. A kiedy szał ciał ustaje z powodu bolących brzuchów i gardeł, Rostoma nigdy nie przegapi możliwości zarzucenia ostrej riposty:

– Szto eta za bardach? Ugładzi male!(Co to za bałagan? Posprzątaj i to szybko)- Władczym i nieuznającym sprzeciwu tonem Rostoma naśladuje pilnującą porządku Chuligankę. Rozbrajająca mina starego wygi kiedy z satysfakcją wskazuje na łóżko Msisiary. 

20161011_211124

*Patara Ghebi to mniejsza część wioski leżąca po drugiej, lewej stronie Rioni.

Reklamy

Legenda o Gruzji

Stara gruzińska legenda opowiada jak Pan Bóg zebrał wszystkie narody i zapowiedział, że będzie dzielił kulę ziemską. Powstał wówczas niesamowity tłok, i przepychanki, gdyż wszyscy chcieli otrzymać jak najkorzystniejszy przydział ziemi. Jedynie Gruzini, którzy nie lubili tłoku usiedli spokojnie pod drzewem, rozłożyli na ziemi kobierce, z koszy wyjęli chleb, owoce i wino i rozpoczęli biesiadę umilając sobie czas wesołym śpiewem. Było im tak przyjemnie, że ani się obejrzeli, jak wszystkie ziemie zostały przydzielone. W tym momencie Pan Bóg dostrzegł pogodnych i ucztujących Gruzinów. Zrobiło mu się żal tych sympatycznych ludzi i powiedział zatroskany: „Ucztowaliście gdy inni walczyli i kłócili się o ziemię. Rozdzieliłem już wszystkie ziemskie krainy. Został mi jedynie niewielki, ale najpiękniejszy zakątek. Miałem zamiar zachować, tę krainę dla siebie, ale postanowiłem oddać ją wam*

13681948_500362543504075_1171782236_o.jpg

Natknęłam się na ten fragment przypadkiem, ale w doskonały sposób oddaje to jak czuję się będąc wśród Gruzinów.

Powyższy fragment pochodzi z pracy „Kaukaz niezwykła tradycja kulinarna na przykładzie Gruzji”.

*Mielnikiewicz Olga, Opowiadanie wracającej z …Gruzji, [w:] http://www.transazja.pl/pl-4-art529.html, (23.05 2008).