Niestałość natury

Nie mam sposobu na chwile słabości, 

daje im przychodzić kiedy jestem sama, 

kiedy bolą mnie ramiona, 

kiedy sen zapomniał, że na niego czekam.

Nie zawsze potrafię wejść na drabinę własnego strachu, 

wypuścić ze świstem stopy w powietrze.

Przekonać się, 

czy spadanie jest formą wzlatywania. 

Nieustannie mknąc przez świata krainy 

w rozbierające błyski słonecznych dobroci

w ziąb przeciwności sypiącej piach w oczy 

w zachód spokoju zachodząc z rzadka

 Choć dalej przestworza niepewnych spojrzeń

nici dróg w kłębki poplątane

morza krwi płynące z serc niepewnych bić

nie ustanę

20161021_090951.jpg

Reklamy

Skolashi? po co?

14171916_511982765675386_916623598_n.jpg

Kiedyś szkoła w Ghebi liczyła około 300 uczniów, dziś jest ich 48. Jeśli w wiosce mieszka fizyk, to uczy fizyki. Jeśli fizyk wyjedzie lub go zabraknie, to fizyki może będzie uczył biolog albo nie będzie uczył nikt. Dzieci chodzą do szkoły od połowy września do początku czerwca, w lecie są wakacje, czyli przede wszystkim czas zbiorów i pracy. W ciągu roku, kiedy pojawia się praca- książki i podstawowa edukacja mogą poczekać. Zwalnianie dzieci ze szkoły do pracy jest nieuniknione, ale bywa często nadużywane, jeśli panuje przekonanie, że szkoła i tak do niczego się nie przyda. Sytuacje są różne:

Któregoś dnia Iva po godzinie wrócił do domu.

– Iva co się stało? 

– Idę do Tevresho odprowadzić konia. 

– Którego konia? Nasze konie są w Tevresho, poza tym teraz masz lekcje 

– Konia nauczyciela od matematyki

Nie wiadomo, czy nauczyciel sam wybrał Ivę, czy Iva się zgłosił. Prawdopodobnie to pierwsze, bo Ivane można z koniem zaufać i wiadomo, że nie odmówi. Marika też nie odmawia, bo za często musi korzystać z pomocy innych.

13913679_1241917425827488_2362056987966581778_o.jpg

Do 18 roku życia nauka jest zasadniczo obowiązkowa. Zasadniczo, bo po w praktyce po 9 klasie (15 lat) rodzic może dziecko permanentnie zwolnić. Xatia (córka Mariki) skończyła szkołę. Zdała jako 2 uczeń z 10 podchodzących do egzaminów, mimo, że nie jest w stanie sklecić prostego zdania po rosyjsku (pierwszy język obcy). Z jednej strony dobrze, że w ogóle jest możliwość nauki, jednak poziom nauczania i stawiane wymagania bardzo obniżają szanse dzieciaków na dalszą edukację i lepszy start w przyszłość.  Vasiko, za przyzwoleniem rodziców przestał chodzić do szkoły w wieku 14 lat. Rok wcześniej nikt nie reagował na ciągłe wagarowanie. Niestety tutaj wiek 14 lat (w przypadku chłopca) jest wiekiem ‚magicznym’ – może nie ukończyć szkoły, może spożywać alkohol, nikt nie sprzeciwi się jeśli pali papierosy. Panuje przekonanie, że taki młodzieniec to już prawie mężczyzna. Jak doskonale tutaj widać – ‚PRAWIE’ robi wielką różnicę. W maju tego roku, kiedy jego rówieśnicy pisali egzaminy końcowe i wszyscy nawet ci z problemami, zdali,  Vasiko poczuł żal. 

– Vasiko powiedział, że chce wrócić do szkoły i napisać egzaminy. – Marika mówi z dumą na twarzy. Nie do końca rozumie, że to ona jest odpowiedzialna za stracone szanse.

Pojiviom, uvidim (pożyjemy, zobaczymy) – odparła twardo stąpająca w tym przypadku po ziemi Chuliganka.

– Obiecał mi, że abezatelno (obowiązkowo – stanowczo) wróci do szkoły – broni siebie i syna.

Pochwała, słowa dopingu… niech reszta chłopców usłyszy. Takie myśli, chęci i marzenia trzeba zawsze wspierać! Tchnąć wiatr w ich skrzydła, niech polecą wyżej. Niech wie, że za dobre chęci czeka dobre słowo. Nawet jeśli wiemy, że realia są ciężkie, że Vasiko za parę miesięcy będzie pełnoletni i Marika przestanie dostawać na niego część już szczuplutkiej renty. Że powinien zacząć pracować. Że ten zapał to prawdopodobnie moment, o którym szybko zapomni. Ale niech wie, że chęć nauki i rozwoju wpieramy bez wyjątków. To dla niego i pozostałych chłopców nowość. 

Ivane, Otiko i Rostoma chodzą do szkoły, ale czasem próbują się wykręcać. Najbardziej Ivane, bo nauka nie przychodzi mu z łatwością. Jeszcze na początku tego roku jego dalsza edukacja stała pod znakiem zapytania. Oceny słabiutkie- nie motywują, sam Iva nie widzi sensu w nauce, Marika tym bardziej, choć sama nie robi nic aby chłopakowi pomóc. Mama nie może sobie poradzić z jego wybuchowym charakterem, który gwałtownie osłania zniszczoną wrażliwość i strach. Pomysł matki na wychowanie syna? – wojsko, które go ‚ustawi’. Kreatywny 15 latek, z sercem do zwierząt, złamaną psychiką i umiłowaniem wolności.

– Ten chłopak potrzebuje miłości, wparcia, twojej uwagi i zrozumienia, ale przede wszystkich chociaż jednej niezerwanej nici zaufania…i ty myślisz, że to załatwi za ciebie szkoła wojskowa??? Katastrofa.- Po moim trupie!!! – to jedyna i niezmienna reakcja Chuliganki. Msisiara jest dokładnie tego samego zdania. – Zwalić swoje obowiązki jako rodzica na szkołę wojskową i umyć ręce ? – niedopuszczalne.

13589028_491442041062792_1866754592_o.jpg

Otiko lubi się uczyć i chce zostać profesorem, więc do szkoły chodzi chętnie. Sam z siebie. Jest niesamowicie inteligentny, ciekawy świata, uwielbia rysować i fotografować. W jego urodziny przy rzece Rioni lepiliśmy błotny tort, na wzór tego z kremem, który czekał w lodówce. A laurki, z braku kartek rysuje na kamykach. Jeśli może pomaga w lekcjach Ivie i Rostomie, a nam w komunikacji. Otiko to nasz szpionik i pierewodczyk (szpieg i tłumacz), po rosyjsku rozumie wszystko, po angielsku dużo i w zastraszająco szybkim tempie uczy się polskiego. Rostoma też dobrze radzi sobie z językami, zwłaszcza z polskim i angielskim. I dobrze się uczy, ale najbardziej kocha sport. Gdyby mógł to wybrałby tenis zamiast matematyki i piłkę zamiast gruzińskiego. Nie zmienia to faktu, że o każdym stopniu mówi z dumą. 

Przez dotychczasowy brak zainteresowania obowiązkiem szkolnym ze strony rodziców, a tym samym zwyczaju odrabiania lekcji, pogłębiania wiedzy czy rozwijania zainteresowań, początkowo nowe obowiązki wywołały bunt, zdziwienie i płacz z lekką nutką szantażu. Nie tylko u chłopców, także u Mariki! Dla niej wspólne odrabianie lekcji jest czymś całkowicie niezrozumiałym i niedorzecznym. Dla niektórych z nas to niewyobrażalne, ale tutaj zwyczaj spędzania czasu z dziećmi, poświęcenia im czasu i uwagi należy do rzadkości. Czas odrabiania lekcji, kiedy w domu jest cisza i spokój, żeby chłopcy mogli się skupić, jest kompletną nowością, kolejny dziwaczny wymysł z Polski. Ale czyni cuda! Jak się szybko okazało, dzięki odrobinie uwagi, nadzoru i pochwał za najmniejszy sukces, szkoła przestała być powodem bolących brzuchów, a nauka zaczęła sprawiać chłopcom przyjemność.

20160607_140158.jpg

Nawet Ivane, który ze względu na największe braki w materiale na dźwięk słowa uroki (lekcje) stawał dęba, przekonał się, że on też może dać radę. Dzięki temu zrozumiał też, że odrabianie lekcji nie przekreśla innych planów na popołudnie ( jak konie, praca czy koledzy), jeżeli się spręży. A Ivane potrafi się doskonale sprężać. Raz na wejściu oznajmił, że obiad chkara (szybko) i natychmiast chce zrobić lekcje:

– Tylko historia. Poczytam 15 minut, kho? Poźniej cxenebi (konie)

Problema ara, katzo. Zniknął na górze, żeby mieć spokój. Na CAŁĄ godzinę! 

Po drodze do wioski starsza koleżanka na naszą prośbę powtarzała z nim materiał. Na drugi dzień to ona przyniosła wspaniałą wiadomość, że wszyscy zauważyli postęp w nauce Ivane, a pracę kontrolną napisał na dobrą oceną. Nie było pytania, na które Iva odpowiedział: AR VICI  (nie wiem)

Zbliża się koniec roku. Trzeba oddać książki. Chłopcy układają stosy według listy, kleją wypadające strony – praca wygląda jak koncert na 4 ręce.

Bilans: Otiko będzie znów najlepszy w klasie i z pewnością w pierwszej 10 w szkole, Rostoma ma coraz lepsze stopnie i bardzo widoczna poprawa w językach. Ivane, miesiąc temu nie chciał się dłużej uczyć a w 10 dni nadrobił zaległości z miesiąca. Zmienił dotychczasowe zdanie ‚me vera’ (nie dam rady, nie nadaję się) na  „damy radę”. Ostatni dzwonek to dobry moment, żeby Chuliganka bez skrupułów powróciła do tematu przyszłości Ivane. Tym razem nie pyta matki,

– Iva chemi megobaro (mój przyjacielu), co dalej, co po wakacjach chcesz robić? Niepewnie spoglądając na matkę odpowiada konkretnie – No jak to co? Pójdę do 10 klasy. W przypadku Ivane to nie są słowa rzucane na wiatr. On jeszcze tego nie wie, ale kiedy skończy szkołę pomyślimy o wysłaniu go na kursy na pomocnika weterynarza, wiosce przyda się ktoś taki. Nie jesteśmy jasnowidzami, nie znamy przyszłości, za 3 lata dużo może się zmienić. Może zechce zostać wykwalifikowanym jeźdźcem, hmm kto to wie… no Szef na pewno.

Przed nami ponad 2 miesiące wakacji, czyli czas wzmożonych prac polowych: oranie, plewienie, budowanie, remonty i przygotowanie do zimy.  Książki poczekają do września. Ale jest szansa, że z pierwszym dzwonkiem obowiązki szkolne nie będą wydawały się już tak trudne i żmudne jak wcześniej. Nie tylko dla Otiko. 

…nauka natomiast trwa dalej. nauka tego, czego nie można nauczyć się z książek – lista jest długa.