Male Ghebshi

Ostatnimi czasy pojawiało się mniej wiadomości o naszej nietypowej rodzince Chemi Family. O chłopcach, wyzwaniach i przygodach. Główną przyczyną jest nasza zimowa rozłąka, którą Chuliganka z Msisiarą i końską łobuzerią spędzają w Tsesi. Choć czasu nie marnujemy i staramy się wyjść naprzeciw pracom w nadchodzącym sezonie, do Ghebi strasznie tęskno. Ghebi menatreba.

13867136_500344180172578_910945793_n

Marika planuje zakup kurczaków, chłopcy oczekują wakacji. Iva koni. Rostoma jabłek. Vaso szaszłyków, a Oto wycieczek. W Tsesi wiosna rozkwitła już w pełni, zaczęły się prace w winnicach, zbieranie ziela na Phali* i co najważniejsze przygotowywanie koni do sezonu. Coriya ma się coraz lepiej po zabiegu pozbawienia go pisanek. Teraz stał się jeszcze większym pieszczochem, a oko Pana (strzegącej go pilnie Chuliganki) konia tuczy. Zabieg przebiegł wyjątkowo spokojnie i pomyślnie, biorąc pod uwagę tutejsze warunki i liczbę pomocników. Miało być 4 chłopa do trzymania, z braku laku musiał wystarczyć Vasiko, kierowca Shalva i Msisara. Na szczęście operacją dowodził nasz zaufany ghebiński weterynar Grisha z najlepszą siostrą na sali- Siostrą Chuliganką.

20170325_110227

Chemi stopniowo i spontanicznie się powiększa. Nie, nie jest to jeszcze wyczekiwana Franciszka Junior Jamala. Mamy nadzieję, że wiosenny romans z naszym Corisiem przyniesie jesienią małego Jamalo-Coriovego kvici (źrebaka). Kto wie, a nóż im się powiodło?  Szef bezustannie podsyła nam dobrych ludzi, którzy nie dają nam się nudzić i poszerzają horyzonty naszych aktywności. Jak więc widać zimowa hibernacja, okazała się nie tylko przeczekaniem chłodu z końmi na nizinach Rachy. Nowe znajomości, wiedza i doświadczenia są cholernie przydatne. Jednak gdy wiosną natura, ludzie i zwierzęta budzą się do życia, nogi rwą tam, gdzie chce się zapuszczać świeże korzenie. Tam, gdzie w domku nad mzave cxali (woda mineralna), dla serca zawsze znajdzie się miejsce. Bo bez tego nie byłoby nas. I dobrze jest to wiedzieć, ale lepiej to czuć patrząc nocą na Shodę oświetloną milionem gwiazd. W Ghebi, którego uśmiech nie zgubił się jeszcze w dzikim kapitalizmu pędzie. U źródeł, gdzie Bóg nie przestał być jeszcze zupełnie niepotrzebny, a człowiek całkiem samotny. 

Dlatego, za rodzinę i za tych, dzięki którym tutaj jesteśmy pijemy zawsze bolomde (do końca). By rosła dalej. Duża, zdrowa i piękna jak orzech sadzany w nowym ogrodzie. Nasza rodzina do tradycyjnych nie należy i dobrze, bo w tym swoim nieco nieokiełznanym sulelstwie (szaleństwie) czai się ogromna siła otwartych serc i śmiałych gestów. Wspaniale, bo przy takim wsparciu będziemy mogli działać dalej i marzyć o kolejnych odważnych planach. Dla chłopców, dla Mariki, dla Ghebińców, dla koni, dla Was i dla nas. W tym Ghebi. By mimo nieuniknionych zmian, takim zostało.

Ghebi, które kocha wariatów.

A w głowie czai się już tylko ten jeden moment. Kiedy przyciśniemy razem gaz do dechy i pojedziemy …

…male Ghebshi

DSC_0690

*Phali – pyszna gruzińska potrawa z zieleniny, czosnku i orzechów.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s